- Witam pana, miło mi poznać - wyciągam do niego rękę
- Mnie również - całuje mnie w dłoń, teraz już wiem po kim Maks jest takim dżentelmenem - A więc jesteście razem?
- Tak - mówi Maks a ja się uśmiecham - Do której pracujesz? - pyta chłopak
- Do drugiej
- Poczekam na ciebie
- Przestań idź do domu się wyśpij - protestuję
- Naprawdę wolę na ciebie poczekać - czuje klapsa na tyłku
- Do roboty mała! - krzyzczy szef, Maks się spina i wstaje o mało co nie wylewając swojego piwa, łapię go za rękę
- Maks, spokojnie, wyluzuj - siada spowrotem i gapi się w kufel, idę obsługiwać innych klientów. Po godzine ojciec Maks`a wychodzi, a Maks dalej siedzi przy barze i popija piwo. Gdy kończy się moja zmiana, przebieram się i wychodzę, na zewnątrz czeka Maks i kieruje się do samochodu
- Ej kolego, chyba nie będziesz jechał w tym stanie samochodem - mówię i łapię go za rękę ciągnąć do tyłu
- Przecież nic mi nie jest
- Przeciwnie, trochę za dużo sobie wypiłeś, chodź przejdziemy się, to niedaleko - idzemy nocą, mijamy mój dom
- Nie idzesz? - pyta zdziwiony
- Idę, ale wole cię najpierw odprowadzić, będę się czuła spokojniejsza jak zobacze że wchodzisz do domu - uśmiechnełam się i pocałowałam go w policzek.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz