Nie wiem ile czasu byłem nieprzytomny, ale po jakimś czasie powoli zacząłem otwierać oczy, poraziło mnie jasne światło. Gwałtownie zamknąłem oczy, ale po chwili znów je otworzyłem a wzrok przyzwyczaił się do otoczenia. Po chwili zdałem sobie sprawę, że mam na szyi kołnierz, nadgarstek mam owiniętą bandażem elastycznym i że jestem w szpitalu. Tylko czemu? A no tak, pamiętam. Obróciłem lekko głowę, zobaczyłem Jenny, spała. Zamknąłem z powrotem oczy gdyż nie wiedziałem co jej powiedzieć, zupełna pustka. No co, przepraszam? Przecież to nie cofnie czasu... Nie spałem, nie mogłem usnąć, miałem po prostu zamknięte oczy a gdy usłyszałem głos lekarza otworzyłem jedno, aby obadać sytuację. Lekarz mnie badał, kojarzę go z kursów, byliśmy sami wraz z innymi pacjentami.
- No proszę, kogo mi przyszło badać, swojego studenta. - uśmiechnął się.
- No widzi pan... - odwzajemniłem uśmiech, a ten zaczął mi świecić po oczach latarką. - Co mi jest? - spytałem po chwili.
- Masz lekko obitą wątrobę i drobny wstrząs mózgu, niby nic poważnego, ale... - powiedział. - Jak chcesz to możesz i dzisiaj wyjść.
- Super, dziękuję.
Byłem w tych ciuchach, co na biwaku, były lekko przybrudzone, ale nic, ważne że nie muszę tu dłużej leżeć. Lekarz zrobił mi jeszcze badanie krwi i po jakimś czasie wrócił z wynikami.
- Więc nic nie stoi na drodze żebyś dzisiaj wyszedł. Ale przez ten tydzień nie przemęczaj się za bardzo.
Kiwnąłem głową i powoli wstałem i podszedłem do niego, a ten zaczął mi ściągać kołnierz, były małe problemy bo pasek regulacji się zaciął, ale udało się. Podziękowałem i wyszedłem z sali. Poszedłem się wypisać i wyszedłem ze szpitala, skierowałem mój wzrok na prawo i zrobiłem pięć kroków w tamtą stronę, a z lewej strony, usłyszałem moje imię, odwróciłem głowę w tamtym kierunku, zobaczyłem cholernie zdziwionych Emmę, Jenny i Alvina, patrzyli się na mnie jak bym właśnie kogoś zabił. Po chwili wszyscy zaczęli iść w moim kierunku, a Jenny mocno się do mnie przytuliła, miała czerwone oczy od płaczu. Objąłem ją.
- Przepraszam, to moja wina. - powiedziała po chwili.
- Nie masz za co przepraszać, to ja powinienem przepraszać. To była moja wina. - wyszeptałem.
~~Jenny?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz