piątek, 20 lutego 2015

Od Maksa do Jenny (C.D)

Dom strachu zupełnie niczym się nie różnił, niż ten, gdy byliśmy jako dzieci. W ogóle nie straszny. Wyszliśmy z miasteczka dopiero po północy, boże jak ten czas zleciał. Mimo późnej pory, w miasteczku było tak samo dużo ludzi, jak gdy przyszliśmy. Ruszyliśmy w stronę domów po drodze śmiejąc się z dzisiejszego dnia. Ustaliliśmy z Jenny, że dziś też będzie spać u nas. Po powrocie do domu, w sumie nikt nie był zmęczony. Alvin przyniósł monopoly i zaczęliśmy grać. Dopiero po drugiej w nocy poszliśmy spać. Obudziłem się o ósmej, Jenny jeszcze spała. Pocałowałem ją w policzek po czym wymknąłem się w sypialni. Poszedłem się ubrać, wziąć prysznic, umyłem zęby i wyszedłem z domu. Idąc do pobliskiej kwiaciarni, w jednej z zaułków ulicy zobaczyłem karton który się ruszał i... piszczał? Podszedłem do niego, kucnąłem po czym zajrzałem do środka. Był tam dość duży, brązowy szczeniak. Od razu było widać, że to doberman. Wziąłem szczeniaka na ręce.
- Co malutki? Ktoś cię zostawił? - spytałem po czym go pogłaskałem a on zaczął mnie lizać, zaśmiałem się. Rozejrzałem się w koło, nikogo nie było. Ewidentnie ktoś go porzucił. Okrutne. - Zabiorę cię do domu. - uśmiechnąłem się.
Wsadziłem go z powrotem do kartonu, wziąłem na ręce i ruszyłem w stronę domu. Gdy wszedłem do środka, odwróciłem się w stronę drzwi i zamknąłem je, nawet nie zauważyłem Emmy, Alvina i Jenny siedzących na kanapie.
- Zostaniesz ze mną przyjacielu? - spytałem szczeniaka. - Zaraz cię nakarmimy, umyjemy... - nagle usłyszałem głos Alvina.
- Maks? Dobrze się czujesz? - spytał, wyraźnie był zdziwiony.
- Jak najbardziej. - powiedziałem obracając się w ich stronę.
- Co tam masz? - spytała zaciekawiona Emma.
Położyłem karton na stoliku, wszyscy do mnie podeszli. Z kartonu wyciągnąłem szczeniaka.
- Nasz nowy współlokator. - uśmiechnąłem się głaszcząc zwierzaka.

~~Jenny?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz