- No nie wiem... - zamyśliłem się. - Plaża? - spytałem po chwili.
- Nie mam na sobie stroju. - westchnęła.
- No to jedziemy po strój i na plażę. - uśmiechnąłem się i założyłem swoje czarne okulary przeciwsłoneczne. Ruszamy pod dom dziewczyny, wraca po jakiś pięciu minutach, jedziemy na plażę. Parkujemy w cieniu w moim specjalnym miejscu, wyciągam z bagażnika koc, koszyk z napojami i jakimś jedzeniem o i parasol.
- Widzę że byłeś przygotowany. - uśmiechnęła się.
- No jasne. - odwzajemniłem uśmiech.
Zaczęliśmy schodzić na dół, prosto na plażę. Nie było strasznie dużo ludzi, no ale sporo. Rozłożyliśmy nasze rzeczy, Julia ściągnęła ciuch i usiadła się na kocu w bikini, gdy zdałem sobie sprawę z tego, że gapię się na nią jak dureń, ściągnąłem szorty, a później koszulkę i usiadłem obok niej.
- Ale grzeje co? Gorąco. - stwierdziła patrząc na kąpiących się ludzi.
Gwałtownie wstałem, wziąłem ją na ręce i zacząłem kierować się w stronę wody, Jenny protestowała śmiejąc się. Gdy wszedłem do wody, dosięgała mi do pasa, wtedy puściłem dziewczynę i złapałem ją w pasie.
- Po co się przyglądać, skoro można pływać? - uśmiechnąłem się.
~~Jenny~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz