Spojrzałam na niego. Poczułam zmęczenie.
-Chyba się już położę. - Powiedziałam.
-W takim razie chodźmy. - Pocałował mnie, objął w pasie i zaczął prowadzić do sypialni.
Sam
wziął swoją pidżamę, ja usiadłam na łóżku i patrzyłam się co on robi.
Podszedł do mnie, pocałował mnie w czoło i zaczął wychodzić
-Thomas. - Powiedziałam głośniej za chłopakiem. Obróci się.
-Tak?
-Mam głupie pytanie.
-Twoje pytania nie są głupie.
-Masz
może jakiś t-shirt? Nie mam w czym spać a w tym nie za bardzo mi będzie
wygodnie. - Zaśmiałam się. Mężczyzna wyciągną z szafki czarną koszulkę i
mi ją podał. Złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie. Stracił
równowagę i upadł obok mnie. Zaczęłam go całować namiętnie, błądząc
rękami po jego torsie. Przyciągnął mnie do siebie bliżej. Kiedy zaczęło
się już rozkręcać musiałam przerwać. Wiedziałam, że to popsułoby relację
jaka jest teraz.
Co bym mu powiedziała jak go kiedyś spotkam.
"Hej przespałam się z Tobą a rano uciekłam do siebie. Mam nadzieję, że
nie masz mi tego za złe?"
-Dobranoc. - Szepnęłam mu do ucha. Po czym wstałam, złapałam koszulkę. - Gdzie masz toaletę?
Thomas?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz