środa, 11 lutego 2015

Od Maksa do Jenny (C.D)

Podeszliśmy bliżej brata i jego dziewczyny.
- Jenny, to jest właśnie mój brat Alvin i jego narzeczona, Emma. To jest Jenny, moja dziewczyna. - przedstawiłem ich sobie.
Wszyscy się przywitali, ustaliliśmy że ja z Jenn będę jechał pierwszy ponieważ oni nie znają za dobrze drogi. Wyjechaliśmy z miasta i jechaliśmy jakieś 15 km. Po czym wjechaliśmy w dość dziurawą leśną drogę. A po około 8 min byliśmy na miejscu. Zaparkowaliśmy samochody obok siebie, po czym my z Alvinem zaczęliśmy rozkładać namioty, a dziewczyny poszły się przejść. Ja poradziłem sobie bez problemu, bo z tatą często jeździłem na biwaki a on zostawał z mamą w domu, maminsynek jeden, dlatego też on miał z tym problem. Pomogłem mu i gdy wszystko było gotowe, zaczęliśmy przygotowywać miejsce na ognisko, a gdy przyszły dziewczyny, wszyscy poszliśmy zabierać patyków. Gdy wróciliśmy poszliśmy pływać, cały dzień spędziliśmy bardzo fajnie a wieczorem było ognisko.
- Hej Maks, założymy się? - spytał rozbawionym tonem.
- No o co? - spytałem po chwili.
- Pamiętasz jak byliśmy z ojcem w lesie i prawie włożyłeś łeb do ogniska? - zaczął się śmiać, tak jak inni.
- Tak? A pamiętasz jak zeszczałeś się do śpiwora, bo zobaczyłeś cień ojca który właśnie wracał do nas po tym, jak gasił ognisko? - odgryzłem mu się.
- Dobra, chodź lepiej nazbierać patyków zanim powiemy za dużo. - zaśmiał się i wstał.
- Serio? A nie boisz się że cię dzik zje? - spytałem również wstając. - Jak Alvin był mały, panicznie bał się dzików, a pamiętasz może dlaczego? - spytałem rozbawiony na co ten, zaczął mnie pchać w stronę lasu, po chwili w nim zniknęliśmy.
Oczywiście żaden z nas, nie mówił tego złośliwie. W lesie było na tyle ciemno, że parę razy się wywaliliśmy i ciężko było cokolwiek znaleźć, ale trochę nazbierać nam się udało.

~~Jenny?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz