sobota, 7 lutego 2015

Od Maksa do Jenny (C.D)

Gdy wróciłem do domu, nakarmiłem Erica i poszedłem się umyć, po tym włączyłem komputer i wszedłem na fb, zaprosiłem Jenny, okazało się że po chwili zaakceptowała. Postanowiłem do niej napisać.
- Jasne. Dobra jest stadnina na Leśnej, kawałeczek za miastem. Cisza, spokój.
- Super, dzięki.
- Spoko... tęsknię.
- Haha, muszę iść, pa.
- Pa.
Gdy dziewczyna się wylogowała, zadzwonił ojciec na skype, chwilę porozmawialiśmy po czym poszedłem spać. Obudził mnie o ósmej budzik, niechętnie zrzuciłem się z łóżka i poszedłem zaspany do łazienki. Wziąłem zimny prysznic, ubrałem się i umyłem zęby po czym zjadłem jabłko na śniadanie i nakarmiłem psa. Po około godzinie wziąłem psa na smycz, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do stajni. Wysiedliśmy i poszliśmy do stajni, przywitałem się z przyjacielem, oporządziłem go i osiodłałem po czym wyprowadziłem na parkur. Ustawiłem parę przeszkód i zrobiłem rozgrzewkę, Eric leżał przy płocie i przyglądał się nam wygrzewając się na słońcu. Po kilku nastu minutach ruszyliśmy w teren, wróciliśmy po jakiejś godzinie, nagle obok nas przejechał samochód terenowy, jechał bardzo szybko. Nico się spłoszył, zaczął starać dęba i wierzgać, nie dałem rady się utrzymać, spadłem. Usłyszałem jak ktoś woła moje imię, obróciłem się za siebie, zobaczyłem Jenny stojącą ze swoim koniem. Podniosłem się a po chwili, dziewczyna stała obok mnie, chwyciłem wodzę ogiera i uśmiechnąłem się do dziewczyny.
- Heej.

~~Jenny~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz