niedziela, 15 lutego 2015

Od Maksa do Jenny (C.D)

- Myślałem. Może w zimę, Lider i Nico ciągnęli by karocę... - powiedziałem patrząc przed siebie.
- Fajnie by było. - uśmiechnęła się, spuściłem wzrok. - Co jest? - spytała łapiąc mnie za rękę.
- Chyba zrezygnuję z kaskaderki. - stwierdziłem.
- Dlaczego? - zdziwiła się. - Wydawało mi się, że lubisz to robić.
- No bo lubię, ale... - westchnąłem. - To długa historia... - stwierdziłem.
- No to opowiadaj, mamy bardzo dużo czasu. - powiedziała, położyła się a swoją głowę położyła na moich kolanach. - Słucham. - uśmiechnęła się.
- Jak mieszkałem u Ojca, śpiewałem w takim jednym studiu. Ale ono się rozpadło i dałem sobie spokój z tym. Ale teraz taki facet, który prowadzi studnio nagraniowe niedaleko, musiał wyszukać mnie w internecie. Przyszedł do mnie, był wczoraj. Powiedział że jest zainteresowany. - powiedziałem udając przybitego. - No i podpisałem umowę, ale nie oddałem jej jeszcze bo chciałem to pierw ustalić z tobą. Mam czas do wieczora. - powiedziałem wyciągając z pod łóżka papier i uśmiechając się.

~~Jenny?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz