środa, 11 lutego 2015

Od Maksa do Jenny (C.D)

- Domyślam się. Ale nie myśl już o tym. - szepnąłem. - Wszystko opanowane, to co było już nie wróci. - dodałem.
Zacząłem myśleć o tym, co mogło by się stać. Szybko odgoniłem od siebie te myśli, bo na szczęście nic jej się nie stało. Wyciągnąłem zza siebie misia, którego kupiłem wracając z pracy. Dziewczyna się uśmiechnęła.
- Dzięki. - powiedziała przytulając się do zabawki i jednocześnie do mnie.
- Jak byłem mały, zawsze jak byłem smutny tata kupował mi pluszaki. A po jakimś czasie miałem ich po prostu masę.
- Czemu nigdy nie mówisz nic o swojej mamie? - zdziwiła się.
- Bo moja mama zginęła jak miałem 10 lat, a tak, nie zbyt się mną interesowała. - westchnąłem.
- Ojej, przepraszam...
- Spokojnie, nie wiedziałaś a poza tym, musiałem nauczyć się z tym żyć. - uśmiechnąłem się. - Wiesz z czego zdałem sobie sprawę? - spytałem po chwili, dziewczyna zaprzeczyła. - Z tego że ci nigdy nie mówiłem... - zrobiłem przerwę i chwyciłem ją za rękę. - Kocham Cię. - wyszeptałem.

~~Jenny?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz