Gdy wróciłam do domu od razu opadlam na kanape zamykając oczy. Jednak
mój odpoczynek nie trwał za długo gdyż zaraz zostałam napadnięta przez
Furie. Chwilę pochodził po moim ciele aż znalazł sobie miejsce na moim
brzuchu gdzie zwinal się w małą kulke. Patrzylam jak spokojnie śpi.
Jakoś nie miałam serca go przesuwać, jednak po kilkunastu minut zaczęło
mi się robić ciężko, no i musiałam jeszcze ogarnąć siebie. Delikatnie
polozylam czarną kulke na poduszke, a sama udalam się do łazienki. Po
szybkim prysznicu usiadlam przed laptopem i zajelam się pisaniem.
dopiero po północy wybrałam się do łóżka. Rano obudzilam się nieco
później niż zwykle, dochodziła godzina 8. Wstalam i wzięłam szybko
rzeczy znajdujące się w szafie. Już chciałam wychodzić pobiegac i kupić
coś na śniadanie kiedy zauważyłam pod drzwiami białą róże. Pierwsze co
mi przyszło na myśl to, to że znów odpowiedził mnie Mikołaj, jednak z
drugiej strony wydawało mi się to nieco dziwne. Wlozylam kwiata to
wazonu i ruszylam w strone sklepu. Gdy wróciłam przebralam się w jasne
rurki i jakąś bluze, dzisiaj wyjątkowo było chłodno. Zajelam się
gotowaniem obiadu czyli zapiekanki makaronowej kiedy usłyszałam pukanie
do drzwi. Gdy otwarlam ujrzalam usmiechnietego Mikołaja
- Hej - przywitalam się i wpuscilam go do środka - Nie musisz mi
codziennie kupować kwiatów, jak już mówiłam jesteśmy kwita jeśli chodzi o
tamtą noc - powiedziałam idąc do kuchni
- Jakie kwiaty? - zapytał zaskoczony
- No biała róża - wskazalam na wazon - znalazłam ją dzisiaj pod moimi
drzwiami, myślałam że ponownie mnie odwiedziles - przyznalam siadajac na
blacie i patrząc na niego
(Mikołaj?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz