piątek, 6 lutego 2015

Od Maksa do Jenny (C.D)

Dostaliśmy zgłoszenie do potrąconej przez taksówkę młodej dziewczyny i staruszki. Co prawda nasz zespół kończył właśnie dyżur, ale byliśmy najbliżej a mogła się liczyć każda sekunda. Na miejscu było dużo ludzi i straszny hałas. Wezwaliśmy drugą karetkę, ja zająłem się dziewczyną a chłopaki staruszką.
- Spokojnie, nie martw się o nią, jest w dobrych rękach. - uspokoiłem ją. - Nie podnoś się, nie wiadomo czy nie masz urazu głowy czy kręgosłupa. - powiedziałem, zakładając jej kołnierz. - Adam, przynieś deskę. - krzyknąłem.
- Przecież nic mnie nie boli, nie muszę jechać do szpitala. - upierała się.
- Nic cie nie boli, bo możesz być w szoku, który za jakiś czas może minąć. - wytłumaczyłem.
Przenieśliśmy ją na deskę i przenieśliśmy do karetki. Gdy byliśmy na miejscu, zabrali ją na badania. Ja poszedłem przebrać się w czarne jeansy, czerwoną koszulkę oraz niebieską koszulę w kratkę. Pożegnałem się z chłopakami i wyszedłem ze szpitala, kierując się na mój dom. 
- Ej, zaczekaj! - usłyszałem czyjś głos, obróciłem się za siebie była to ta dziewczyna z wypadku.
- O... i co, okey? - spytałem.
- Tak, dzięki.
- Za co? - cicho parsknąłem śmiechem.
- Za pomoc.
- Moja praca. - wzruszyłem ramionami. - Jestem Maks, a Ty? - uśmiechnąłem się podając jej rękę.

~~Jenny?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz