piątek, 6 lutego 2015

Od Julii do Maksa (C.D)

Słuchałam w skupieniu. Przeżył prawdziwy dramat. Śmierć bliskiej osoby, to naprawdę musi być tragedia. Ja nigdy nie miałam żaden rodziny, ani nikogo..
- Naprawdę? - popatrzyłam na niego. - Jesteś kaskaderem, zawsze o tym marzyłam, ale niestety losy potoczyły się inaczej. - westchnęłam, wpatrując się w ziemię. - Ja natomiast jestem Stażystką Chirurgii.
- To pewnie spotkamy się na izbie, kiedy przywiozę rannego.
- Całkiem możliwe. - uśmiechnęłam się.
 Pochłonięci rozmową doszliśmy na skraj parku. Naprzeciwko była kawiarenka, a ja odczuwałam głód. Chciałam zaproponować, abyśmy się tam udali na posiłek, ale Maks mnie uprzedził ...
- Może masz ochotę na przekąskę?  - spytał.
- O niczym innym nie marzę .. Umieram z głodu.
Przeszliśmy na drugą stronę i odwiedziliśmy mały bar. Był on lekko ciasnawy, ale elegancko urządzony.
- Usiądź, proszę. - uśmiechnął się. - Ja pójdę coś zamówić, na, co masz ochotę?
- Hm.. - chwilę się zastanawiałam. - Może jakaś babeczka.. najlepiej z kawałkami czekolady.
Maks odszedł z uśmiechem, ustawiając się w kolejkę. Wpatrywałam się w okno, skąd miałam idealny widok na ludzi. Po chwili wrócił Maks z posiłkiem. Postawił talerz przede mną.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się.
Zajadaliśmy się pysznym jadłem. Babeczka była wyśmienita. Kiedy już skończyliśmy jeść ... Nagle usłyszałam wołanie pomocy. Bez wahania pobiegłam skąd słyszałam krzyki. Przedarłam się przez tłum i uklękłam przy nieprzytomnym. Zaczęłam go badać. Był, to chyba zawał. Maks pomógł mi w reanimowaniu. Niestety nie obyło się bez defibrylacji. Musiałam uważać z adrenaliną, aby nie doszło do zatrzymania krążenia. Udało nam się. Rytm serca powrócił..

~~Maks?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz