piątek, 20 lutego 2015

Od Julii do Alana (C.D)

Omdlałam na chwilę. Byłam wykończona całym tym zdarzeniem. Próbowałam zasnąć, ale usłyszałam znajomy głos, który był skierowany do mnie ..
 - Ja też Cię kocham. - powiedziałam lekko się uśmiechając i przecierając łzy.
Zabrali go na założenie szwów. Patrzyłam na odjeżdżające łóżko z moim ukochanym.. Mam nadzieję, że z nim wszystko w porządku i szybko wróci do zdrowia. Nie wiedziałam, kiedy zasnęłam. Musiałam być naprawdę przemęczona. Obudził mnie głos lekarza, który w ręku trzymał wyniki mojej morfologii.
- Zaniedbujesz się. - mruknął. - Wszystko masz obniżone, białka.. - zaczął wymieniać, kiedy zakończył spojrzał na mnie surowo. - Masz odwodniony organizm, mało tego również anemię.
- Ale ja naprawdę staram się jeść i prawidłowo odżywiać, tylko.. nie mam czasu.
- Powinnaś wziąć sobie wolne.. prócz tego stanu jesteś jeszcze przemęczona.
- Nie mogę. Szpital, to drugi mój dom. Nie potrafiłabym bez niego żyć. -odparłam.
- No na razie będziesz musiała. - uśmiechnął się.
Byłam załamana, jak ja wytrzymam bez pracy, pracy w szpitalu...

** Po tygodniu **

Mnie i Ksawerego wypuścili dawno, natomiast Alana jeszcze zatrzymali. Po upływie siedmiu dni, wreszcie dostał wypis, a ja przymusowy urlop. Odebrałam go z szpitala. Idąc do jego sali, ujrzałam na łóżku spakowane już walizki. Widać, że śpieszy mu się do domu.. Rozejrzałam się po pokoju, ale pacjenta nigdzie nie widziałam, za pewne poszedł jeszcze po dokument. Usiadłam na łóżku, wyczekując mojego ukochanego.

~~Alan?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz