sobota, 14 lutego 2015

Od Alana do Julii (C.D)

Było mi trochę głupio, ona jechała tak szybko i wykonywała różne sztuczki, a ja? Co prawda obiecałem komuś że więcej się nie będę popisywał, ale co tam. Przyspieszyłem tak, że na zakrętach prawie nie wyrabiałem pomimo tego że zwalniałem. Tuż przed metą była wysoka góra, chciałem pokazać co umiem. Kilka naście metrów przed nią, docisnąłem gazu a gdy byłem w powietrzu, zrobiłem salto a później drugie, ale przy lądowaniu straciłem równowagę i runąłem na siemię, turlając się jeszcze kawałek. Po chwili poczułem jak ktoś mnie "szaprie" a po kilku sekundach, nie miałem na głowie kasku, poraziło mnie światło. Rękami zasłoniłem oczy, ale po kilku chwilach je odsłoniłem i odwróciłem głowę od słońca.
- Nic ci nie jest? - spytała jak by przestraszonym tonem.
- Oczywiście że nie. - stwierdziłem pewnie i wstałem, bolały mnie trochę żebra, przejdzie. Zacząłem się trzepać z piachu. - Jeszcze jedna rundka? - spytałem uśmiechając się, podnosząc z ziemi kask i z powrotem go zakładając.

~~Julia?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz