Kiedy zobaczyłam, że Alan się wywraca, od razu zawróciłam u pojechałam ku niemu. Podbiegłam i szarpałam nim, reagował. Zdjęłam mu kask, był cały.
- Chętnie, ale nie wiem, czy jesteś dysponowany do kolejnej jazdy.
- Jestem, jestem. - zapewnił. - Tym razem dokończymy wyścig i potwierdzi się, że jestem najlepszy. - powiedział wskakując na motor.
- Nie doczekanie. - wystartowałam.
Zakręciłam koło i pojechałam ku mecie. Zaczęła się trasa z licznymi górkami. Spowolniło mnie, to troszkę, ale nie dawałam za wygraną. Na moment straciłam równowagę i Alan zyskał przewagę, ale drobną.. szybko nadgoniłam. Podczas ostatniego pagórka zrobiłam salto. Zakręciło mi się trochę w głowie, ale lądowanie było udane. Przyspieszyłam.. Byłam lekko za moim przeciwnikiem. Kiedy na horyzoncie ukazała się meta, dałam z siebie wszystko. Z tego, co mi się wydawało był remis. Przez rozpęd, który wzięłam nie mogłam wyhamować. Przeleciałam nad pojazdem i wylądowałam na ziemi. Przeturlałam się, abym nie została stratowana przez motor. Westchnęłam ciężko i podparłam się na rękach.
~~Alan?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz