- Mam nadzieję. - mruknęłam.
Usłyszałam, że ktoś się, za nami skrada. Odruchowo wstałam i się obróciłam. Był to tylko ojciec Alana.
- Nie sądzicie, że jest już późno.. pora wracać do domu. - nakazał.
Byłam już wyczerpana całym tym dniem. Umywszy się wróciłam do swojego pokoju. Zdjęłam szlafrok i przebrałam się w piżamę. Opadłam na łóżko. Przed snem rozważałam wszystkie wydarzenie dzisiejszego dnia, było ich stanowczo za wiele. Dopiero po dwóch godzinach zdołałam usnąć ...
* Tydzień później *
Nastał dzień powrotu. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i przygotowałam się do wyjazdu. Ksawery nie chętnie rozstał się z Killerem. Mi również było żal pozostawiać to miejsce. Pożegnaliśmy się z tatą Alana i udaliśmy się na lotnisko. Bilety zostały wykupione, a samolot czekał na wystartowanie. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca. Podniebny śmigłowiec wzbił się w powietrze.. Uczucie jakie przy tym mi towarzyszyło podjudzało moje zmysły. Wyrównaliśmy lot.. Po dwóch godzinach byliśmy już w domu/
~~Alan? Nie za wcześnie? c: ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz