Czasem żałuję że się stamtąd wyprowadziłem i nie rozumiem dlaczego. Choć gdybym tam został, nie poznał bym Julii. Ślepo patrzałem się przed siebie, nie odwracając wzroku ani na chwilę. Na autostradzie, było dość dużo samochodów, nie jechałem szybciej niż 90 ponieważ chciałem bezpiecznie dowieźć wszystkich do domu. W pewnym momencie, jakiś samochód z naprzeciwka wjechał w nasz pas, jechał za szybko, nie zdążyliśmy wyhamować, doszło do wypadku.
Nie pamiętam co się później stało, straciłem przytomność. W karetce, powoli zacząłem odzyskiwać świadomość. Dźwięki były jak by za mgłą, nic nie widziałem, nie miałem siły otworzyć oczu. Gdy usłyszałem że jestem najbardziej poszkodowany, że innym prawie nic nie jest ulżyło mi trochę, ale mimo wszystko to moja wina. Chyba znów straciłem przytomność i obudziłem się w szpitalu, latali nade mną lekarze i pielęgniarki, miałem na sobie kołnierz, strasznie bolała mnie głowa, nie czułem ręki. Obróciłem lekko głowę w prawo, zobaczyłem Julię.
- Julia, przepraszam! To moja wina. - krzyknąłem o resztkach sił podnosząc lekko rękę i zacząłem płakać.
Nagle straciłem panowanie nad ręką, opadła a ja znów straciłem świadomość.
~~Julia?~~ C:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz