Siłownia byłą naprawdę dobrze wyposażona. Niczego, tu nie brakowało.. Alan zajął się swoimi kolegami, a ja w tym czasie podnosiłam ciężarki ...
- Hm.. coś prostszego, bieżnia. - zadecydowałam.
- W porządku, zatem chodź. - uśmiechnął się.
Weszłam na sprzęt.
- Na początek wolne tempo. - oznajmił.
Pokiwałam głową i przygotowałam się do ćwiczenia. Nie było to, aż takie trudne.
- Szybciej.. - dodawałam, co chwilę.
Mogłabym tak w nieskończoność, ale kiedy obroty się przyspieszyły, straciłam na moment równowagę.. Wystarczyło, to, abym spowolniła i w efekcie spadła. Taśma krążyła, a ja znalazłam się na ziemi.
- Nic Ci nie jest? - spytał.
- W porządku. Tylko trochę kręci mi się w głowie. - powiedziałam, wstając.
- Chcesz dalej ćwiczyć, czy może masz już dość? - słowo "dość" było przeciągnięte ironią .
- Oczywiście, że chcę więcej.
- No, to może teraz podciąganie. - zaproponował.
I niestety z tym miałam problem.. Alan nie raz podśmiewał się ze mnie. W końcu miałam dosyć, ręce i nogi odmawiały mi posłuszeństwa, ale nie chciałam okazać słabości.
- Następne w scenariuszu jest coś typu fitness, prawda? - powiedziałam, dysząc.
~~Alan?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz