Przywitałem się z kolegami, po czym z Julią poszliśmy do sztang, hantlów itd. Ściągnąłem moją niebieska bluzę i zacząłem szukać rzeczy dla nas. Na początek, wziąłem lekką, jedną dla mnie drugą dla Julii. Swoją położyłem na chwilę na ziemi i wytłumaczyłem dziewczynie, co ma robić, wiele nie musiałem mówić. Ładnie jej szło.
- Jedziemy coś cięższego? - uśmiechnąłem się.
Dziewczyna kiwnęła głową, wziąłem takie 5 kilogramowe, z nimi było już jej trudniej, ale jakoś dawała radę. Po kilku hantlach, dałem jej 30 kilogramowy, ciekaw byłem czy da sobie radę. Ustałem obok niej i podałem jej ciężarka, puściłem na chwilę, ale chwila moment i spadło by jej to na nogę, na szczęście w porę zareagowałem. Podszedł do nas Wojtek, Maciek i Michał, koledzy.
- Hej Alan, jak się masz? Tamto nie wyglądało na nic. - stwierdził.
- Nic mi już nie jest.
- Już. - powtórzył z lekkim uśmiechem.
- Tak. Nadal nie rozumiem czemu chciałeś dzwonić na to pogotowie, skoro to było nic, zaraz się podniosłem.
- Ale po jakimś czasie i tak trafiłeś do szpitala. - cała trójka się zaśmiała. - Podniosłeś się, ale pamiętasz jaką posiniaczoną miałeś klatę? - spytał.
- Pamiętam. A właśnie, chłopaki to jest Julia, Julia to są moi koledzy. Wojtek, Maciek i Michał. - przedstawiłem ich sobie.
- Siema. - powiedział Wojtek. - Dobra, to my idziemy.
Pożegnaliśmy się i poszli, a my znów zostaliśmy sami. Wziąłem w rękę swoją bluzę.
- To co teraz? Bieżnia, podciąganie się, może coś typu fitness? - spytałem.
~~Julia?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz