Ostatnie dni w szpitalu były naprawdę ciężkie, ale miałam całkiem miłego pacjenta, chociaż był bardzo uparty. Po dyżurze wróciłam do mieszkania, gdzie nakarmiłam psy i wzięłam torebkę wraz z oszczędnościami. Zamknęłam drzwi i wyszłam na zewnątrz. Był tłum ludzi. Pilnowałam swoich rzeczy, aby nie zostały skradzione. Idąc, wpadłam na jakiegoś chłopaka. Okazało się, że był to mój pacjent, który wypisał się na własne życzenie ...
- Z przyjemnością. W końcu jesteś mi coś winien, za to, że uratowałam Ci życie. - odparłam z uśmiechem.
- Postaram spłacić ten dług. Niedaleko jest mała kawiarenko-lodziarnia, możemy się tam udać.
Poszłam z chłopakiem na koktajl, tak jak się umówiliśmy. Alan wziął ze sobą Aleksa...
- Ślicznego masz psa. - powiedziałam gładząc malutkiego Owczarka Niemieckiego.
- Dzięki. Widzę, że masz smykałkę do zwierząt, za pewne masz swojego pupila.
- Owszem. Mam dwa psiaki. Amstaffa, który wabi się Erago oraz słodkiego szczeniaka husky, który zwie się Kapsel.
- Nadałaś im bardzo oryginalne imiona.
- Może i tak, ale twój za to ma piękne imię, które szczyci się sławą.
Ustawiliśmy się w kolejkę, aby zamówić pyszny napój. Zamówiłam sobie smak truskawkowy, po czym usiadłam przy jednym ze stolików.
~~Alan?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz