sobota, 7 lutego 2015

Od Jenny do Maksa (C.D)

Mój wzrok mimowolnie spoczął na dłoni chłopaka, która znalazła się na mojej ręce, przygryzłam wargę i podniosłam wzrok na chłopaka. Odsunełam z twarzy zabłąkany kosmyk,
 - Na ściankę? Nie wiem czy to dobry pomysł, nie umiem się wspinać nigdy tego nie robiłam - westchnełam
 - No to najwyższy czas aby się nauczyć, trzeba próbować nowych rzeczy, no zgódż się Jenny - uśmiechnął się i patrzył mi w oczy
 - No okej, niech ci będzie, ale jak spadnę to będzie twoja wina
 - Spokojni ze mną nic ci nie grozi wkońcu jestem ratownikiem - zaśmiał się
 - Mam nadzieję, o której masz rezerwacje?
 - O 19, przyjadę po ciebie, tylko przy jakim domu mieszkasz?
 - 9 - mówię - No to ja już pójdę
 - Na pewno nie chcesz abym cię podwiózł?
 - Dziękuję ci, ale nie, przejdę się, to nie aż tak daleko, do zobaczenia - wstaję, zakładam kurtkę i wychodzę.
Idę chodnikiem kilka minut kiedy obok podjeżdża ciemny samochód i jedzie równo ze mną, kierowca opuszcza szybę
 - Cały czas będziesz tak za mną jechać Maks? - pytam rozbawiona
 - Tak długo aż nie wsiądziesz - odpowiada również dobrze się bawiąc, idę jeszcze kilka metrów, zrezygnowana wsiadam do samochodu
 - Zadowolony?
 - Bardzo - przyśpiesza, po kilku minutach jesteśmy przed moim domem,
 - Dzięki po raz kolejny - uśmiecham się - Do zobaczenia.


Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz