niedziela, 8 lutego 2015

Od Jenny do Maksa (C.D)

- Okej - zgadzam się i idę do samochodu Maksa, czekam aż się przebieze. Idzie w kierunku samochodu, wyraźnie utyka na jedną nogę.
- Wszystko okej zgadzam? - pytam z troską
- Nic mi nie jest - mówi i wsiada do samochodu - Wsiadasz czy zostajesz? - wsiadam do samochodu. Ruszamy w ciszy
- Nie uważasz że pracujesz trochę za ciężko jak na możliwości swojego organizmu? - praska śmiechem
- Pasuje mi mój styl życia znam swoje możliwości lepiej od ciebie
- No tak ale... - westchnełam - Nie ważne - zamilklam.
Dojeżdzamy pod ładne mieszkanie. Wysiadamy i kieruje się za Maksem do drzwi. Otwiera i puszcza mnie przodem. Dom jest bardzo ładny siadam na kanapie a chłopak znika w kuchni. Po chwili przychodzi z kubkiem herbaty dla mnie i z kawą dla siebie. Siada obok mnie, popijam herbatę i zauważam że nowaka spodni Maksa jest przesunięta krwią
- Mogę? - pytam chociaż i tak delikatnie pociągami mu spodnie. Widzę startą skórę aż do krwi, chłopak krzywi. Widzę że nie podoba mu się to co robię
- Zostaw - łapie mnie za rękę
- Oszalałeś ? - straciłem dużo krwi i może widać się zakażenie - Gdzie jest apteka - milczy - No gdzie ona jest, Maks!
- W kuchni - przynoszą gaze i bandaze. Wraz z wskazówkami chłopaka oczyszczam mu ranę i bandazuje ją.
- I widzisz po krzyku - mówię zadowolona ale chłopak wciąż trzyma spuszczoną głowę, łapie ją delikatnie tak aby spojrzał mi w oczy - Maks czy ty musisz to robić?


Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz