Przy pomoście kołysaly się małe łódki z silnikami spalinowymi.
- Jasne - usmiechnelam się, Maks pomógł mi wejść na pokład, doczekaliśmy na Alvina i Emme i ruszyliśmy na jezioro, przysunełam się do Maksa który sterowal, oczywiście zaczęli się ścigać z Alvinem. Na początku było to dla mnie zabawne ale potem trochę przesadzali z prędkością
- Zwolnij Maks, jeszcze coś się stanie - powiedziałam w pewnej chwili
- Nic się nie stanie - zasmial się - Już to robiliśmy
- Proszę cię przestań
- Jenny wyluzuj, nie mogę dać satysfakcji Alvinowi - odsunelam się od niego i usiadlam bliżej burty i wtedy właśnie gdy Maks ostro zakręcił a ją poczułam jak lecę do tylu i uderzam plecami w tafle wody. Wypływam na powierzchnie wściekła
- Jenny?! Nic ci nie jest?? - słyszę głos Maksa
- Nic mi nie jest - pioronuje go wzrokiem - Wyciągnij mnie z tej wody
Odpływa i pomaga mi wejść na łodke
- Prze...- zaczyna ale mu przerywam
- Nic nie mów! Zawieź mnie na brzeg, teraz - odwracają wzrok i dostrzegam druga lodke kilka metrów dalej. Po chwili dobijamy do brzegu
- To był wypadek Jen...
- Tak wypadek - mrucze - Masz szczęście że umiem pływać, chce być sama zostaw mnie na razie - dodaje widząc jak wychodzi z łódki. Spiesznym krokiem udaje się do namiotu, szybko się przebieram w suche rzeczy i szczelnie okrywam kocem.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz