- Chyba wrócę do domu już - westchnełam
- Tak szybko, nie jest jeszcze tak późno - zdziwił się
- I tak nadużywam twój czas - odwróciłam się aby iść w drogę powrotną
- Jenny przestań, świetnie się z tobą bawiłem, ty zresztą chyba też nie?
- No... tak - uśmechnełam się pod nosem - Odwieziesz mnie?
- Skoro chcesz - ruszyliśmy w ciszy do samochodu, jechaliśmy dość wolno, zauważyłam jakieś pomieszczenieze szklanymi szybami za którymi było widać tańczące pary
- Zatrzymaj się - powiedziałąm, zdwiwiony chłopak zjechał na pobocze, wyszłam z auta i weszłam do budynku, stałam w progu i z fascynacją patrzyłam na tańczące pary, chyba był to jakiś kurs, jedna para wyraźnie rózniła się poziomem i wszystkie inne jakby powtarzały jej ruch, tańczyli walca, przeszli do poloneza, zachwilę zaczeli tańczyć styl własny, każdy inaczej, ale było to urocze. W głębi dostrzegłam sale gdzie małe dziewczynki uczyły się baletu. Usmiech nie schodził mi z twarzy,
- Zatańczysz z nami? - usłyszałam głos kobiety z wyrózniającej się pary, chyba instruktorka
- Nie mam partnera - odpowiedziałam.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz