Nazajutrz obudziłam się wcześniej niż zwykle i szybko się przebrałam. W studiu miąłam być o dziesiątej, ale dzisiaj były walentynki więc musiałam kupić jakiś odpowiedni prezent dla Maksa, nie miałam pojęcia co to mogło być. Weszłam do jubilera i po godzinie kupiłam to:
Nie kupiłam do zawieszek wisiorków bo nie wiem czy Maks nosi biżuterie na szyi, czy wogóle nosi, może sobie doczepi do kluczy? Kto wie. Schowałam pudełko do torebki i poszłam do pracy.
***
Wracająć z pracy zatrzymałam się przy drzwiach domu Maksa, miałam nadzieję że nie jest już w pracy, zabrałam swoją część wisiorka a Maksa schowałam do ładnego pudełeczka. Zadzwoniłam.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz