sobota, 7 lutego 2015

Od Jenny cd.o Maksa

- Okej rozumiem to nie rakiet trudne - zaśmiałam się i ruszyłam do góry. No tak jak zwykle się myliłam. Już po kilku ruchach odkryłam że wspinaczka wymaga użycia siły. Moje ręce już były zmęczone, spojrzałam w górę, Maks był kilka metrów nade mną
- Ej zaczekaj! - krzyknęłam oburzona na co Maks się zaśmiał, stanął chwilę i zdążyłam go dogonić
- I jak? - pyta
- No nie jest to takie łatwe jak myślałam - westchnełam opierając ręką włosy z twarzy - Ale jest fajnie
- Scigamy się kto pierwszy u góry? - pyta z uśmiechem
- Nie bo wygrasz - zaśmiałam się ale ruszyłam do góry i w pewnym momencie stopa poślizgneła mi się na 'kamieniu' i odsunęła się na Maksa. Wystraszyłam się że zaraz poczuje ziemię objełam go mocno i zamknęłam oczy. Poczułam jego dłonie na plecach
- Jenny - zaczął - Nie spadniesz możesz otworzyć oczy - powoli to zrobiłam - Widzisz tamtych instruktorów? Specjalnie tam stoją i nas podtrzymują więc nic nam ni grozi - spojrzałam w dół i zobaczyłam że wisimy w tym samym miejscu, odetchnelam z ulga i rozluźniłam uchwyty
- Ach... Przepraszam - zmieszałam się i złapałam ścianki.


Maks? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz