Zaprosiłam go do siebie, poszliśmy do kuchni. Tam zrobiłam nam napoje. Postawiłam jeden przed chłopakiem a drugi przed sobą.
-Tak właściwie to jak masz na imię? - Zapytałam po czym upiłam łyk.
-Jestem Thomas. A Ty jak masz na imię?
-Emily. Smakuje.
-Tak, nawet bardzo.
-Od dawna tutaj mieszkasz?
-Jakiś czas. A Ciebie co tu sprowadza? - Uśmiechnął się.
-Sprawy osobiste, spowodowane przez dziennikarzy.
Thomas? Wybacz ale tutaj miałam brak weny ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz