wtorek, 10 lutego 2015

Od Alana do Julii

Jedyne co pamiętam to ratownicy biegający w koło mnie i zniszczony motor, tyle. W karetce wszystko sobie przypomniałem, ci ratownicy założyli mi jakiś kołnierz, wcale mi się to nie podobało, było to strasznie nie wygodne. Po jakimś czasie znalazłem się w szpitalu. Obok mnie pojawiły się dwie pielęgniarki, ci ratownicy i chyba, pani doktor.
- Chłopak miał wypadek na motorze, rana ręki, ból w klatce piersiowej. Wydaje się że nie ma nic połamanego, ale lepiej zrobić rentgen i koniecznie tomografię głowy. A i jeszcze przed wypadkiem, podobno na chłopaka spadła sztanga czy coś takiego. - powiedział jeden z ratowników.
- Okey, dzięki Maks. - odezwała się dziewczyna.
Chłopak kiwnął głową i wszyscy odeszli, zostały tylko pielęgniarki i lekarka.
- Coś cię boli... - przerwała na chwilę. - Alan? - spytała po chwili.
- Nie, nic mnie nie boli. - powiedziałem pewnie. - Ściągnijcie mi ten głupi kołnierz. - dodałem nieco poddenerwowany próbując samemu go sobie ściągnąć.
- Spokojnie, ściągniemy go po badaniach. - wytłumaczyła.
Zostałem sam, no może nie do końca sam bo byli jeszcze inni pacjenci. Po jakimś czasie wróciła ta lekarka.
- Czy możecie mnie już stąd wypuścić? Mam trening o 13. - powiedziałem.
- Nie, musisz tu jeszcze trochę zostać.
Westchnąłem i przewróciłem oczami.
- Skoro moje imię znasz... - zacząłem. - Może się też przedstawisz? - lekko się uśmiechnąłem.

~~Julia?~~ Nie dawaj mi żadnych złamań, proszę xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz