Chyba muszę częściej robić jej takie niespodzianki. - zaśmiałem się w duchu.
- Nie ma sprawy. - uśmiechnąłem się.
Zaczęliśmy schodzić na dół, zacząłem się zastanawiać, gdzie jest druga deska.
- Tato! - krzyknąłem. - Gdzie jest druga deska? - spytałem.
- W garażu, chodźcie, pokaże wam. - stwierdził, przestał kroić pomidory, wziął klucze od garażu. Wyszliśmy za nim na dwór. Wielkie drzwi od garażu zaczęły się otwierać, nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem.
- Nie no nie wieżę! - stwierdziłem łapiąc się za głowę. - Naprawiłeś mojego lamborghini!
- Niespodzianka! - uśmiechnął się podając Julii jej deskę.
- Dzięki. - odwzajemniłem uśmiech.
- No, idźcie bo niedługo kolacja. - pogonił nas.
Ruszyliśmy na plażę.
- Kiedyś taki nie był. - westchnąłem. - To wolisz pierw na pisku poćwiczyć, czy chcesz od razu iść na całość i na wodę? - spytałem słodko się uśmiechając.
~~Julia?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz