niedziela, 15 lutego 2015

Od Alana do Julii (C.D)

Gdy oni poszli do pokoju Ksawerego, ja nalałem do trzech szklanek soku pomarańczowego a do środka, włożyłem słomki. Położyłem szklanki na stole, usiedliśmy i rozmawialiśmy. Nagle zadzwonił mój telefon, przeprosiłem i poszedłem do kuchni. Dzwonił ojciec, chce abyśmy przyjechali do niego na jakiś czas, długo nie widział się z Ksawerym i chciał by zobaczyć swojego bratanka. Wróciłem do nich.
- Ksaw masz ochotę jechać do wujka? - spytałem biorąc łyk soku.
- Jasne! - ucieszył się. - Wujek ma takiego fajnego, dużego psa i mieszka tuż przy plaży! - zawrócił się do Julii.
- Mmm, super. - uśmiechnęła się do nastolatka.
- Kiedy jedziemy? - spytał. - Najlepiej teraz, po co czekać! - powiedział podekscytowany.
- Spokojnie, młody. - zaśmiałem się. - Trzeba zabukować bilety, zatankować samochód, spakować się. - zacząłem wszystko wyliczać. - Może po jutrze, co? - zaproponowałem.
- Okey, to ja się idę pakować. - powiedział i poszedł do swojego pokoju ale po chwili wrócił. - Ty też pojedziesz z nami? Proszę. - zrobił słodkie oczka.
- Właśnie, prosimy, tak ładnie. - zrobiłem maślane oczka tak jak Ksaw po czym się lekko uśmiechnąłem.

~~Julia?~~ c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz