- Oczywiście, że mam. - uśmiechnęłam lekko.
Nie za bardzo wiedziałam, jak się zachować, ponieważ mnie to nigdy nie dotyczyło i za pewne nie będzie. Poszliśmy do małej restauracji. Zajęliśmy stolik, po chwili podeszła do nas kelnerka. Ksawery zamówił lody czekoladowe, biszkopt i do frytki. Byłam zdumiona, że on tyle zdoła zjeść. Ja poprosiłam o sałatkę wieloowocową i Hamburgera. Alan natomiast miał ochotę na frytki i schabowego. Taki porządny obiadek. Każdy milczał.Ksawery poszedł do toalety. Wtedy przytuliłam Alana, mówiąc..
- Wszystko będzie dobrze..

~~Alan?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz