sobota, 14 lutego 2015

O Julii do Alana (C.D)

Kiedy Alan dostał ten telefon, nigdy bym nie przypuściła, że dostanie tak dramatyczną wiadomość. Ja, nigdy, nikogo nie straciłam, gdyż nikogo nie miałam.. Ale wiem, że jest to straszny ból. Próbowałam go wesprzeć, jak tylko mogłam. Pojechaliśmy do szpitala. Nie sądziłam, że jego kuzyn będzie taki młody. Musiał bardzo cierpieć, w końcu jako małe dziecko stracił swoich rodziców.
- Oczywiście, że mam. - uśmiechnęłam lekko.
Nie za bardzo wiedziałam, jak się zachować, ponieważ mnie to nigdy nie dotyczyło i za pewne nie będzie. Poszliśmy do małej restauracji. Zajęliśmy stolik, po chwili podeszła do nas kelnerka. Ksawery zamówił lody czekoladowe, biszkopt  i do frytki. Byłam zdumiona, że on tyle zdoła zjeść. Ja poprosiłam o sałatkę wieloowocową i Hamburgera. Alan natomiast miał ochotę na frytki i schabowego. Taki porządny obiadek. Każdy milczał.Ksawery poszedł do toalety. Wtedy przytuliłam Alana, mówiąc..
- Wszystko będzie dobrze..


~~Alan?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz