Wziąłem szybki prysznic i założyłem jedną ze swoich ulubionych koszul. Nie wyglądałem zbyt elegancko lecz czułem się sobą. Moim zdaniem jest to o wiele bardziej ważne. Około siedemnastej wsiadłem do samochodu. Po kilku minutach stania w korkach dotarłem do mieszkania Emily. Wcześniej wstąpiłem jeszcze do kwiaciarni po bukiet czerwonych róż. Z kuchni dochodziły wspaniałe zapachy . Zapukałem i po chwili ujrzałem Emily. Wyglądała bardzo ładnie.
-Thomas.
-Tak to ja - uśmiechnąłem się.
-Zapraszam -otworzyła szerzej drzwi bym mógł wejść.
-Cudownie pachnie.
-Dziękuję -odwzajemniła uśmiech.
Emily? (jeśli chcesz pisać z kimś innym to to uszanuję. Pytam bo piszemy już inne opowiadanie) :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz