Za każdym razem, gdy otwieram oczy widzę ten sam obraz, ten sam nudny
biały sufit. To zabawne, ale przypomina ludzi. Na pierwszy rzut oka
idealny, bez skazy, jednak gdy patrzysz na niego przez kilka dni,
miesięcy czy też lat, dostrzegasz, że wcale nie jest on taki idealny.
Musisz to albo zaakceptować, albo zmienić sufit, ja wybrałam tą pierwszą
opcję. Wstałam i przeciągnęłam się, patrząc na swoje odbicie w lustrze,
potargane włosy, czarna koszulka i krótkie białe spodenki, westchnęłam i
leniwym krokiem poszłam do łazienki, tam też lustro, tak zdecydowanie
mam za wiele luster w tym domu. Chociaż nie wiem czy mogę to nazwać
domem, aktualnie mieszkam w jednopokojowym mieszkanku z łazienką i
kuchnią, ale podobno wszystko ma się teraz zmienić. Nie odnosiłam się
zbytnio z tym, że nie jestem taka jak wszyscy. Wręcz przeciwnie
próbowałam to ukryć. Każdy kto się dowiedział, że mogę nieco więcej,
odpychali mnie, przezywali, a nawet prześladowali. Nawet własny
ojciec... A zresztą mniejsza o to. Spakowałam swoje rzeczy i wsiadłam do
taksówki, zamówionej już dużo wcześniej. Jechałam jakiś czas, aż w
końcu znalazłam się przed swoim nowym mieszkaniem. Niechętnie weszłam do
środka, jednak zamiast od razu się rozpakować opadłam na kanapę. Po
paru minutach zasnęłam, obudziły mnie dopiero promienie słońca, wtedy
zdałam sobie sprawę, że spałam cały dzień i noc. Spojrzałam na zegarek,
było dopiero po 6, wzięłam swoje rzeczy i zaczęłam je rozpakowywać.
Później poszłam pod prysznic, może to wydaje się śmieszne, ale zawsze
kąpałam się pod zimną wodą, po prostu nienawidziłam gorącej wody. Po
wysuszeniu włosów i ubraniu się, usiadłam przed biurkiem z laptopem.
Akurat pisałam nową książkę, jednak wiedziałam, że dzisiaj nic nie
wymyśle, więc sprawdziłam jedynie pocztę. Włożyłam portfel oraz komórkę w
kieszeń dżinsowych krótkich spodenek, na krótką bluzkę założyłam
jedynie skórzaną kurtkę i wyszłam z domu idąc w stronę jakiegoś sklepu.
No cóż wypadałoby zjeść coś na śniadanie.
- Dzień dobry - usłyszałam głos jakieś starszej kobity zza lady
- Dobry - mruknęłam patrząc na półki - Poproszę dwie bułki, mleko,
mleko, masło i pomidora - powiedziałam wyciągając portfel, wzięłam
jeszcze dwie butelki wody, zapłaciłam i wyszłam ze sklepu idąc do
siebie. Po drodze zatrzymała mnie jakaś dziewczyna dając mi ulotkę, nie
chciało mi się jej czytać więc tylko wcisnęłam ją do kieszeni. Zanim
ogarnęłam mieszkanie i siebie zrobiło się późno, spojrzałam na otwartą
szafę w której wisiały już ubrania. Ze spodni wyciągnęłam ulotkę, którą
dostałam dzisiaj rano. Pierwsza moja myśl to, że jest to coś związane z
urodą, albo jakimś bankiem, a tu proszę jakie zaskoczenie. Niedaleko
otwarli nowy klub, cóż może warto się przejść? Wyjęłam ubrania z szafy a
raczej czarną sukienkę i poszłam do łazienki. Ułożyłam włosy, użyłam
perfum i wyszłam z mieszkania biorąc wszystko co potrzebne do torebki.
X
Weszłam do klubu i na szczęście nie tylko ja miałam na sobie sukienkę,
większość, a właściwie każda miała na sobie albo sukienkę, albo
spódniczkę, w końcu na samym końcu ulotki było wyraźnie zaznaczone
"Każda kobieta, przychodzi w sukience"
Podeszłam do baru i zamówiłam lekkie drinka, kiedy poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu
- Jesteś tutaj sama? - odwróciłam głowę, patrząc na mężczyznę, który miał już nieźle wypite
- Nie powinno Cię to interesować - mruknęłam zabierając jego rękę i
odchodząc kawałek, jednak był strasznie uparty i szedł za mną - Możesz
dać mi spokój? - odwróciłam się do niego ze wściekłością w oczach
- Nie - wybuchnął śmiechem
- Nie słyszałeś, że masz iść? - jakiś chłopak stanął pomiędzy mną, a
mężczyzną, ten od razu stracił całą odwagę i z podkulonym ogonem zniknął
wśród ludzi
- Nie musiałeś - mruknęłam do nieznajomego
( Mikołaj?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz