sobota, 14 lutego 2015

Od Tai Cd. Mikołaja

Patrzyłam na zdjęcia i nie wiedziałam co powiedzieć. Było ich mnóstwo, jak biegam, czytam, jem, nawet jak wchodzę do mieszkania. Nie ukrywam, że zmartwiło mnie i to bardzo. Spojrzałam na chłopaka po czym bez słowa oddałam mu aparat.
- Wiedziałam, że to psychopata, ale nie wiedziałam że aż taki - westchnęłam sama do siebie - Dziękuje Ci wszystko
- Co zamierzasz teraz? - zapytał chowając swój sprzęt
- Cóż, najprawdopodobniej po prostu wyniosę się z miasta - opadłam na kanapę, patrząc na nieskazitelnie biały sufit.
- Chcesz w nieskończoność uciekać? - w jego głosie wyczułam złość, lub też irytację
- A mam inny wybór? - okręciłam głowę by na niego spojrzeć - Do tego człowieka nic nie dociera, to chyba jedyne wyjście. Mógłbyś dzisiaj zostać na noc? - zapytałam, że wręcz błagalnie
- Na noc? - powtórzył najwyraźniej zaskoczony
- Nie wiem co mu przyjdzie do głowy, wolałabym dzisiaj nie zostawać sama - mruknęłam cicho, siadając na kanapie i kurczowo trzymając poduszkę, która teraz znajdowała się na moich kolanach, wpatrywałam się w nią jak gdyby była to najbardziej fascynująca rzecz jaką kiedykolwiek widziałam. - Mogę nawet odstąpić Ci mój pokój - dodałam szybko
- Zostanę, kanapa mi wystarczy - powiedział z uśmiechem
- Tak? - spojrzałam na niego niedowierzająco
- Tak - przytaknął
- Jesteś kochany - wyrwało mi się, oboje spojrzeliśmy na siebie, uśmiechając się lekko - To siadaj zrobię kolację - wstałam i pospiesznie poszłam do kuchni. Po kilku minutach wróciłam z dwoma talerzami na których znajdowała się lazania. - Chcesz wina? - zawołałam wracając do kuchni
- Chętnie -usłyszałam jedynie.
Gdy zaczęliśmy się jedzeniem, nie mówiliśmy za dużo, później leciał jakiś nudnawy film. Jednak muszę przyznać, że miło się go oglądało razem z Mikołajem, zaczynałam go coraz bardziej lubić. Przygotowałam mu miejsce do spania i sama poszłam się przebrać w piżamę
- Dziękuje, że zostałeś, sama bym chyba tutaj oszalała - przyznałam z lekkim uśmiechem
- W razie potrzeby mnie obudź - powiedział miło
- Dobrze - skinęłam głową - Dobranoc - odwróciłam się i wróciłam do swoje pokoju. Długo nie mogłam zasnąć, zastanawiając się co robi, o czym myśli mój gość z naprzeciwko... Taiga ogarnij się, nie powinno Cię to interesować. Jednak im dłużej mówiłam sobie "Nie możesz, przestań" tym większą miałam ochotę, żeby do niego iść. Przecież mogłam powiedzieć, że wydawało mi się iż kogoś widzę za oknem i nie mogę spać, jednak to nie w moim stylu, nie mogłabym go tak po prostu okłamać, kiedy on jest dla mnie taki dobry. Właściwie ciekawe dlaczego, liczy na coś więcej, czy po prostu ma dobre serce? Po jakiś dwóch godzinach rozmyślaniach, usnęłam. Wstałam jak zawsze wcześnie, starałam się być wyjątkowo cicho. Ogarnęłam siebie i weszłam do salonu, chłopak jeszcze spał. Spojrzałam na kalendarz, 14.02 Walentynki Nie powiem szybko ten czas leci. Wyszłam do sklepu i wróciłam, robiąc śniadanie, niestety nie będę mogła go zjeść, gdyż zaraz muszę iść do studia, jak zawsze mają problemy w najmniej odpowiednim czasie. Zaniosłam je na stolik do salonu, gdzie spał Mikołaj.

Gdy zakładałam buty, usłyszałam zaspany głos
- Taiga?
- Muszę wyjść na godzinę, dziękuje, że zostałeś na noc, zrobiłam śniadanie, jak będziesz chciał już wyjść to zanieś proszę klucz do sąsiadki, a jeśli nie to możesz poczekać, godzina lub dwie i będę - powiedziałam z uśmiechem - A i wesołych walentynek - zaśmiałam się posyłając mu buziaka i wychodząc z domu

( Mikołaj? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz