środa, 18 lutego 2015

Od Szymona do Nathalie (C.D)

- Piękna. - powiedziałem i wszedłem do boksu Eliota, który był kilka stanowisk dalej. - Hej przyjacielu. - powiedziałem cicho i pogłaskałem go po pyszczku.
Chwyciłem za szczotkę i wyczyściłem go z ogólnego brudu, później wyczesałem grzywę i ogon a na końcu kopyta. Nagle do boksu podeszła Nathalie.
- Jaki cudny. - powiedziała i wyciągnęła do niego rękę, akurat czyściłem mu tylne kopyto gdy nagle zaczął nim majtać. Gdy się podniosłem zauważyłem że ma wysoko głowę i uszy postawione do tyłu. - Co mu jest? - spytała zdziwiona.
- Eliot z początku jest nieufny, poprzedni właściciele go maltretowali. - wyjaśniłem uspokajając ogiera. - Przyzwyczai się do ciebie, jeśli zobaczy że ja ci ufam, to on też ci zaufa. - stwierdziłem i podszedłem do drzwi boksu, gdy koń się uspokoił. - Daj rękę. - powiedziałem wyciągając do niej rękę. Dziewczyna zrobiła to, o co ją prosiłem. Chwyciłem ją za rękę i po woli, zacząłem kierować w stronę konia. Z początku pieszczota mu się nie podobała, był spięty, ale po chwili się rozluźnił. - Widzisz? - uśmiechnąłem się.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i wróciła do swojej klaczy, założyłem mu ogłowie, derkę, siodło, ochraniacze i nauszniki.
    
Po czym wyprowadziłem go na zewnątrz, wsiadłem, wyregulowałem strzemiona i czekaliśmy na Nathalie i jej klacz. Po kilku minutach przyszły.
- To gdzie jedziemy? - spytałem.
- Nad jezioro? - zaproponowałem.
- Ale nad jezioro nie ma ścieżki w lesie, trzeba jechać asfaltem.
- No wiem. - uśmiechnęła się i pogoniła klacz.
Nie byłem pewien, czy to dobry pomysł. Eliot nie lubi samochodów i zawsze gdy przejeżdżają obok dostaje paniki, ale mam nadzieję że na nic się nie natkniemy. Ruszyłem za dziewczyną. Jechaliśmy stępem po jezdni, cały czas mówiłem uspokajająco do konia, żeby się nie zestresował. Nagle koło nas przejechała motorynka która strasznie hałasowała, Eliot się przestraszył i stanął dęba, nie byłem na to gotowy i zleciałem do tyłu, nie wiadomo skąd koło nas pojawił się samochód. Ułamki sekund i by po mnie przejechał, na szczęście w porę zareagowałem i się przeturlałem na pobocze. Wstałem i złapałem konia za wodzę, żeby nie uciekł i otrzepałem się z piachu.

~~Nathalie?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz