Uwielbiałem się bawić w śledzenie .. nie ukrywam, że byłem z siebie dumny. Wyśmienicie mi się z nią rozmawiało.
- Śliczny kociak. - powiedziałem i pogłaskałem stworzonko.
Zareagowało agresywnie, odpowiadając mi draśnięciem. Na zewnętrznej stronie dłoni przebiegała rysa, która krwawiła.
- Nie lubi Cię. - zauważyła.
- Ba... kto mnie lubi? - zaśmiałem się.
Kiedy dokończyłem pić wodę, odstawiłem szklankę.
- Jest już późno, będę zmykał. - uśmiechnąłem się.
- Mądre stwierdzenie. - rzekła. - To żegnaj.
- Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się Ciebie spotkać, ale chyba to nie będzie zbytnio trudne, skoro znam twój adres.
Dziewczyna zamknęła drzwi, a ja zbiegłem po schodach na dół. Szedłem zaciszną uliczką ... nagle coś się poruszyło. Poczułem uderzenie w głowę. Zostałem ogłuszony, ale szybko odzyskałem świadomość. Ujrzałem zamaskowanego mężczyznę. Kiedy zobaczył, że się wybudziłem uderzył mnie mocno w brzuch. Zacząłem się z nim szarpać, później przerodziło się, to w bójkę. Udało mu się zabrać parę złotych i na dobyć stłuczeń i złamań. Z nosa leciała mi krew, podobnie jak i z wargi. Bolał mnie bark i nadgarstek. Nie mogłem ruszać ręką. Zakrwawiony miałem też tył głowy, kiedy dostałem czymś ciężkim. Do domu miałem za daleko i mogłem nie dojść, więc postanowiłem, że znów złożę wizytę mojej niedawno poznanej znajomej. Trudność mi sprawiło wchodzenie po schodach, gdyż w budynku nie zastałem windy. Udało mi się dojść do jej mieszkania, po czym znów zapukałem. Ciekawe, jak tym razem zareaguje na moje przybycie...
~~Taiga?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz