Siedziałam i czekałam na chłopaka aż wyjdzie z toalety.
Kiedy po kilku minutach pojawił się na horyzoncie, nie wyglądał najlepiej. Zataczał się. Podeszłam do niego. Oparł się o ścianę, położyłam dłoń na jego barku.
-Może już pójdziemy? - Zapytałam. "Jutro będziesz miał gigantycznego kaca" pomyślałam.
Coś bełkotał lecz nie słuchałam go. Objęłam go w pasie i zaczęłam go prowadzić do wyjścia. Zorientował się już jak byliśmy na zewnątrz.
-Gdzie Ty mnie prowadzisz skarbie? - Zapytał.
-W jedno miejsce. Zobaczysz. - Uśmiechnęłam się tajemniczo.
Dobra, chłopak nie trafi sam do domu. A ja nie wiem gdzie on mieszka. Jak się obudzi będzie miał niezłą niespodziankę.
Poszliśmy do mnie. Przywitały nas oczywiście moje psy. Były zdziwione, że ich pani wraca z mężczyzną w nocy. Zaprowadziłam go do sypialni. Posadziłam go na łóżku.
-Poczekaj na mnie. - Powiedziałam w progu. Spojrzałam na niego. Siedział zadowolony.
-Czekam. - Kiedy to powiedział posłał mi buziaka. Zaśmiałam się. Wróciłam za chwilę z butelką wody. Postawiłam ją na toaletce.
-Poradzisz sobie? - Stanęłam przed nim.
Mikołaj?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz