Obudziło mnie donośne szczekanie moich psów. Niechętnie wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę salonu, gdzie na sofie siedział Kapsel. Wzięłam go na ręce i ucałowałam. Skierowałam się do kuchni. Z szafki wyjęłam miski i karmę. Kiedy już nakarmiłam psy, udałam się do łazienki. Ogarnęłam się i ubrałam porządnie. Wzięłam smycze psiaków i zaczepiłam je im. Kapsla wzięłam na ręce. Wyszłam z mieszkania i udałam się w stronę parku. Po porannym spacerze, poszłam do szpitala. Dzisiaj asystowałam jednemu z słynnych chirurgów przy operacji. Kiedy skończyłam pracę, udałam się w drogę powrotną. Spotkałam Alana z Ksawerym.
- No pewnie, umieram z głodu.
- A jaki smak lubisz? - spytał Ksawery.
- Hm.. - zastanowiłam się chwilę. - Truskawkowe. - zadecydowałam. - A twój ulubiony, to?
Dwunastolatek zaczął wymieniać mnóstwo smaków. Doszliśmy do kawiarenko-lodziarni. Każdy zamówił, to na, co miał ochotę. Usiedliśmy przy jednym ze stolików. Zauważyłam, że Alan ma coś na twarzy. Przyjrzałam się temu dłużej i stwierdziłam, że to granatowa farba.
- Widzę, że dzisiaj mieliście dużo pracy..
~Alan?~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz