sobota, 7 lutego 2015

Od Jenny cd.o Maksa

Przy drzwiach przez dobre pięć minut nie mogłam znaleźć kluczy a potem trafić nimi do dziurki od klucza. W domu nakarmiłam Breez`a i poszłam pod prysznic. Gorąca woda działała kojąco na moje ciało, myślałam o dzisiejszym dniu, o poznaniu Maksa, strasznie go polubiłam, był fajny. I ten buziak. Usmiechnełam się i wyszłam spod prysznica, owinełam się szlafrokiem i przeszłam do pokoju, Breez wskoczył na łózko i patrzył na mnie
 - Co? Nudziłeś się tutaj? - zaśmiałąm się głaszcząc psa - Zdążyłeś już coś pogryźć? - pies zaszczekał wesoło co wywołało u mnie uśmiech, coś często się ostatnio uśmiecham. Usłyszałam dzwonek telefonu, odebrałam
 - Tak?
 - Pani Shezee? - usłyszałam męski głos
 - Tak, o co chodzi?
 - Jestem przewoźnikiem zwierząt, jutro przywoże pani konia do mista, gdzie mam go zawieźć? - o matko całkiem zapomniałam że już jutro przyjedzie Lider
 - Odzwonię do pana jutro rano, dobrze? Musze znaleźć dobrą stajnię w okolicy
 - Dobrze, tylko proszę zadzwonić jak najszybciej - rozłączyłam się, włączyłam laptopa i zaczełam szukać stajni w pobliżu, usłyszałam powiadomienie na fcb, zobaczyłam zaproszenie od Maksa, zaśmiałąm się, zaakceptowałam, po chwili napisał wiadmość
 - Śpisz?
 - Nieee, coś mi się przypomniało i teraz cierpię szukając stajni...
 - Stajni?
 - Tak, jutro przyjeżdża mój koń do miasta i musze podać przewoźnikowi adres stajni a nie mam pojęcia czy tutaj są wogóle jakieś stajnie
 - Wiesz też mam konia
 - Masz konia?! - zaskoczyło mnie to - Będziesz musiał mi go pokazać, wiesz może gdzie mogę zatrzymać konia? Zalezy mi na dobrej opiece.


Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz