Skinąłem kobiecie głową.
- Następnym razem uważaj pod nogi - zaśmiałem się.
Kobieta skinęła głową, a ja zobaczyłem, że od strony parku idzie w moją stronę Susan z wózkiem.
Podchodząc, przekazała mi wózek Togą, a ja spojrzałem do jego wnętrza, widząc, że mała śpi.
- Jest przewinięta, nakarmiona, jeść będzie za półtora godziny, ale masz na dole w wózku zrobione mleko i...
- I umiem zająć się własnym dzieckiem, bo sam już daje sobie z nią rade
od pół roku - uprzedziłem przyjaciółkę, która podała mi tez dwie smycze
moimi psami i poszła.
- Żona? - mruknęła kobieta.
Pokręciłem głową.
- Przyjaciółka - zaśmiałem się.
(Wiki?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz