Jechałem właśnie do domu z treningu, byłem głody, więc postanowiłem wejść do mojej ulubionej knajpki, podają tam świetne jedzenie, a przy okazji, panuje tam miła atmosfera, nie trzeba się krępować ani nic. Nagle wpadła na mnie jakaś dziewczyna, straciłem równowagę i runąłem na ziemię.
- Ja? To ty na mnie wpadłaś. - powiedziałem.
- E, nie? - zdziwiła się.
- Tak. Ale nie ważne, nie mam zamiaru się o to kłócić. - stwierdziłem podnosząc się z ziemi i otrzepując spodnie. - Jestem Alan. - przedstawiłem się po czym podniosłem deskorolkę.
~~Nina?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz