niedziela, 8 lutego 2015

Od Tai Cd. Mikołaja

Gdy otworzyłam oczy ujrzałam przed sobą chłopaka trzymającego maskotkę. Nie ukrywam, że byłam nieco zdziwiona takim widokiem. Usiadł obok mnie, kładąc mi na kolanach małego misia.
- Em... Dziękuje - powiedziałam dalej nieco zmieszana, cóż nie byłam przyzwyczajona do prezentów bez okazji.
- Nie ma za co - powiedział z uśmiechem
- Jest dosyć ciepło, może pójdziemy na jakieś lody? - zaproponowałam, prawda dzisiaj było na prawdę ciepło, a zimne lody na pewno dobrze nam zrobią.
- Chętnie - kiwnął głową, wstałam z ławki, trzymając w ręce podarunek, ruszyliśmy razem w stronę pobliskiej lodziarni. Wtedy właśnie dostałam sms'a " Proszę, spotkajmy się po raz ostatni" Westchnęłam jedynie chowając telefon z powrotem do kieszeni. Plus, że idiota nie wie gdzie mieszkam. Chociaż dobrze by było gdybym wiedziała co on wie o mnie. Już nie raz mnie śledził, więc może tutaj mi pomoże mój nowy znajomy?
- Żyjesz? - poczułam lekkie dźgnięcie w brzuch
- Co? Tak, tak - powiedziałam odtrącając od siebie myśli - Pamiętasz jak mówiłam, że kiedyś mi się odpłacisz za to iż pozwoliłam Ci u siebie nocować? - zapytałam, gdy zajęliśmy miejsce przy stoliku
- Owszem - skinął głową
- Mógłbyś kogoś dla mnie śledzić? Przez dwa albo trzy dni? - zapytałam patrząc na niego uważnie
- A o co chodzi? - dopytywał
- Chce coś sprawdzić. Nazywa się Joseph Orini
- Chcesz dowieść jego zdrady? - zapytał, a z jego twarzy nie umiałam nic wyczytać
- Nie - pokręciłam przecząco głową - Jakby to powiedzieć - westchnęłam - Kiedyś byliśmy kimś w rodzaju przyjaciół, on chciał czegoś więcej, ja się nie zgodziłam. Od tamtego czasu zaczął mi się naprzykrzać i najwyraźniej znowu mu się o mnie przypomniało. Chciałam raczej sprawdzić, czy nie wie gdzie mieszkam, czy znowu mnie nie śledzi czy coś podobnego. Mam nawet jego numer, gdybyś potrzebował - powiedziałam zamawiając lody czekoladowo truskawkowe z bitą śmietaną

( Mikołaj? Bo trochę akcji nie zaszkodzi :D )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz