piątek, 13 lutego 2015

Od Julii do Alana (C.D)

Słuchałam w milczeniu. Podczas, gdy tak opowiadał zakręciła mi się łza w oku. Nie wiedziałam jak go pocieszyć, ale wiedziałam, że jakoś muszę.
- Nie przejmuj się. - chwyciłam go za rękę. - Jeszcze całe życie przed tobą, na pewno ktoś Cię pokocha.
- Tsa. - westchnął.
- Życie pisze naprawdę dramatyczne i oryginalne scenariusze. Każdemu wyznacza jakieś przeciwności, trudy i każdy musi się z tym uporać, ale szykuje też bardzo miłe niespodzianki. - oznajmiłam. - Może przestaniemy się zadręczać wspomnieniami, i gdzieś się udamy. - zaproponowałam na rozluźnienie atmosfery
- Co, powiesz na siłownię? - uśmiechnął się, ale widać, że sprawiło mu to trudność.
- Przyznam, że nigdy tam nie byłam, ale skoro mam mieć tak wspaniałego trenera. - odwzajemniłam gest.
Udaliśmy się do klubu fitness. Był niedaleko, więc poszliśmy pieszo. Po drodze trochę rozmawialiśmy. Chwilę później wchodziliśmy do gmachu. Kręciło się tam dużo ludzi, niektórzy otyli, niektórzy umięśnieni. Widać było, że Alan jest tam częstym gościem...

~~Alan?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz