Nie było, to odpowiednie zachowanie, ale nie ukrywam imponowało mi to. Chwyciłam chusteczkę i przyłożyłam ją odpowiednio do nosa, tak, aby zatamować krwawienie.
- Boli? - spytałam z troską.
- Nic, a nic. - uśmiechnął się.
Krew przestała już lecieć, nie było to nic poważnego. Zamówiłam sobie truskawkowego drinka. Popijałam go powoli, spoglądając na Maksa. Bardzo go polubiłam. Poszłam do toalety... Kiedy otworzyłam drzwi od damskiej ujrzałam w niej mężczyznę. Wystraszyłam się i zrobiłam krok w tył. Ten chwycił mnie mono za dłoń. Szarpnęłam się. Wzywałam pomocy. Niestety ten szybko mnie ucieszył. Z furią uderzył mnie w twarz ... upadłam na ziemię. Zaczął mnie rozbierać. Wtem do łazienki wbiegł Maks, rzucając się na zboczeńca. Ten spłoszony, uciekł.
- Nic Ci nie jest? - spytał.
- Dziękuję. - powiedziałam całując go w policzek.
~~Maks. jest okey. c: ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz