niedziela, 1 marca 2015

Od Wiktorii do Michaela (C.D)

- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i odebrałam, od niego sprawunki.
Poszłam do kuchni i wypakowałam zakupy.  Była tam mnóstwo egzotycznych owoców i soków. Wróciłam do salonu, gdzie czekał na mnie Michael. W rękach niosłam tacę z jedzeniem.
- Może w ten sposób będę mogła Ci się, chociaż w połowie odwdzięczyć. - podałam mu talerz.
- Co, to? - zapytał, kiedy ujrzał potrawę.
-  Beouf Strogonoff, za pewne nie znasz. - powiedziałam, siadając na przeciwko.
- Pewno, Kuchnia Azjatycka.
- W tym, to Ty akurat rozeznania nie masz. - stwierdziłam rozbawiona. - Błąd, Kuchnia Azjatycka może i jest popularna, ale to danie z niej się nie wywodzi.. Zgaduj dalej.
- Nie mam zielonego pojęcia.
- Degustujesz właśnie coś Rosyjskiego. - wyjaśniłam.
- Wyborne.. - skosztowałam pierwsze kęsy.
- Cieszę się, że smakuje.
Zabrałam się za jedzenie.. Jako gospodarz muszę wiedzieć, czy można przełknąć, to moje dzieło. Nie było, aż takie złe.
- Może opowiesz, co robiłeś dziś w pracy? - skończywszy jeść, chciałam rozwinąć jakiś temat.
- Przesłuchiwałem rodzinę i osoby, które mogłyby coś wiedzieć w sprawie zaginięcia dwóch dziewczynek.
- Przykra sytuacja, co muszą przeżywać ich bliscy ..
- Byli zrozpaczeni. Nie dziwię się, im, w końcu każdy zachowałby się podobnie.
- Każdy stara się być twardym, ale, kiedy przychodzi, co do czego.. Nikt nie potrafi trzeźwo myśleć.

~~Mike?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz