Leniwie otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Leżałam we własnym łóżku wtulona w Mala. Chłopak spał i nie ruszył się. Widocznie był bardzo zmęczony ja z resztą wczoraj też. Nie wiedziałam kiedy zasnęłam i jak znalazłam się we własnym łóżku, ale podejrzewałam, że to sprawka Mala. Pocałowałam chłopaka w czoło i po cichu wyszłam z łóżka. Postanowiłam zrobić śniadanie dla nas, ale przed tym nakarmiłam zwierzaki, które spały w mojej sypialni. Postanowiłam zrobić kanapki i zaparzyć kawę. Jak zawsze robiłam śniadanie przy muzyce i nie usłyszałam jak do kuchni wchodzi Mal. Złapał mnie szybko w talii i pocałował w policzek.
- Dzień dobry, jak się czujesz? - spytał mnie z troską.
- Trochę jest mi zimno i zadzwoniłam do pracy, że mnie nie będzie dwa dni, ale jutro wyślę całą dokumentacje. - odpowiedziałam.
- Chora będziesz Mir. - rzekł dotykajac mojego czoła swoją dłonią.
- Wzięłam leki i zobaczysz, ze mi przejdzie.
( Mal ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz