Po powrocie do domu od razu zacząłem zajmować się córeczką, więc Susan mogła już iść do siebie.
Nakarmiłem małą szybko i wykąpałem ją, usypiając i kładąc do łóżeczka,
gdzie przykryłem ją szczelnie kołderką i zostawiając drzwi od jej
pokoiku otwarte, poszedłem zjeść coś na szybko i wziąć szybki prysznic.
Miałem jeszcze dziś zająć się kilkoma raportami, ale zmęczenie wzięło
górę i po prostu poszedłem spać, zaglądając jeszcze w nocy kilka razy do
Tigi, by upewnić się, czy nic jej nie jest albo ją nakarmić.
Kiedy rano zadzwonił budzik, niechętnie wstałem, ubierając się i jedząc
szybko jakieś śniadanie, a kiedy wstała Tegan, zająłem się także nią,
zawożąc ją w drodze do pracy do opiekunki.
W agencji było spore zamieszane nad sprawą zaginięcia dwóch małych
dziewczynek, a mnie wysłano do przesłuchania rodziny i osób, które
mogłyby je wiedzieć.
Widząc rozpacz rodziców, miałem nadzieję, że nigdy sam nie znajdę się w
takiej sytuacji, bojąc się o Tegan, a gdy już moja zmiana dobiegła
końca, posiedziałem jeszcze chwilę w biurze, starając się jeszcze na coś
przydać, aż wreszcie pojechałem do sklepu, kupując soki i owoce dla
Wiktorii.
Mając już wszystko w dwóch torebkach, pojechałem do dziewczyny, pracując
pod blokiem i idąc do odpowiedniego mieszkania i gdy zadzwoniłem,
otworzyła mi drzwi.
- Cześć - mruknąłem z uśmiechem.
Wiktoria zmierzyła spojrzeniem reklamówki w moich dłoniach.
- Cześć. Co to?
- Kilka zdrowych rzeczy dla Ciebie - uśmiechnąłem się.
(Wiki?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz