Gdy Thomas odszedł, jeszcze chwilę posiedziałam na ławce, a później zapięłam psy na smycz i ruszyłam w stronę schroniska. Wróciłem do siebie do domu, zjadłam jabłko. Stanęłam przed szafą z ubraniami i miałam dylemat co ubrać. Gdy się zdecydowałam, weszłam pod prysznic, ubrałam wybraną wcześniej czerwoną sukienkę i zrobiłam lekki makijaż.

Wychodząc z łazienki, rozległo się pukanie do drzwi. Psy wyrwane ze snu, zaczęły szczekać i skakać na drzwi. Odgoniłam je od nich, prostą komendą, otworzyłam drzwi za którymi oczywiście stał Thomas.
- Punktualny jesteś. - uśmiechnęłam się.
~~Thomas?~~ Spoko ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz