Uśmiechnąłem się szeroko i ująłem
jej twarz swoje ręce.

- Ja ciebie też Mir – szepnąłem i zacząłem ją delikatnie całować. Nie chciałem przesadzać by ja nie przerazić. Nawet nie wiem kiedy zaczęło padać ale mokre zwierzaki wleciały do namiotu.
- Mamy pecha na tą pogodę – stwierdziła
- Ja bym nie narzekał – powiedziałem zamykając namiot i sadzając ją z powrotem na swoje kolana.
Wtuliła się we mnie, a ja delikatnie zacząłem całować jej szyję, zniżyłem się trochę niżej i zacząłem robić jej niewinną malinkę. Niech nikt w pracy nie marzy sobie o niej. Ona jest moja.

- Ja ciebie też Mir – szepnąłem i zacząłem ją delikatnie całować. Nie chciałem przesadzać by ja nie przerazić. Nawet nie wiem kiedy zaczęło padać ale mokre zwierzaki wleciały do namiotu.
- Mamy pecha na tą pogodę – stwierdziła
- Ja bym nie narzekał – powiedziałem zamykając namiot i sadzając ją z powrotem na swoje kolana.
Wtuliła się we mnie, a ja delikatnie zacząłem całować jej szyję, zniżyłem się trochę niżej i zacząłem robić jej niewinną malinkę. Niech nikt w pracy nie marzy sobie o niej. Ona jest moja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz