- Za bardzo się przejmujesz. - skonstatowałam rozbawiona. - Widzę pierwsze efekty poprawy, aczkolwiek nie mogę stwierdzić, że czuję się idealnie. - wyraziłam szczerze.
Rozmowę przerwał Salvador, który przybiegł zdyszany. Niemiernie oddychał i merdał ogonem. Zainteresowany gościem, zmierzył go groźnym spojrzeniem.. Spojrzenie miał bystre, pełne ciekawości poznawania świata i nowych terenów.. Zazwyczaj wobec obcych jest nieufny i niekoniecznie, z każdym się zaprzyjaźni.
- Dostojny, elegancki i oczywiście uroczy. - stwierdził.
- Nie zapomnij dodać apokaliptyczny. - wyciągnęłam rękę do psa, a ten energicznie ją polizał.
- Jak dla mnie, to duży szczeniak. - delikatnie pogładził Boksera.
- Nie do wiary. - powiedziałam zdumiona, mój charakter nie pozwolił mi entuzjastycznie wykrzyknąć tego słowa, no cóż taka już jestem. - Dał Ci się pogłaskać, jeszcze nikomu.. - potrząsnęłam głową, aby poukładać roztrzepane myśli. - Widać, że masz podejście do psów i mnóstwo empatii w sobie, którą wyczuwają te czworonogi. - uśmiechnęłam się.
( Mike? c: )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz